DSC_0028

Orientalna Częstochowa

Dzisiaj na krótko zawitaliśmy w Częstochowie. Na tyle krótko, że w zasadzie to zdążyliśmy tylko zjeść tu obiad i dać chwilę dzieciakom  na placu zabaw. Dlatego nie bardzo mam się czym dzielić poza wyniesionym doświadczeniem z maluteńkiej restauracji o ciekawej nazwie „Yem tu”. Fonetycznie brzmi swojsko, a patrząc na witrynę restauracji nie mogłem pozbyć się wrażenia, że nazwa ta wywodzi się z dalekiego wschodu i na pewno oznacza coś w stylu pysznego jedzenia w jednym z azjatyckich języków. Myślę, że taki właśnie był zamysł autorów – zrobić miks kulturowy już z samej nazwy restauracji.

 DSC_0030

Anka znalazła „Yem Tu” wczoraj. Szukała  miejsca, gdzie zje wegańsko i smacznie. Wprawdzie wybór nie padł na typową wegańską kuchnię, ale taką, która ma w swoim menu kilka wegańskich potraw. Lokal przywitał nas miłym miętowym akcentem. Nie..nie dostaliśmy doniczki z miętą na powitanie. I pomimo, że jestem facetem potrafię określić, że coś jest w miętowym kolorze. Logotypy i ciekawa tapeta w bąblo-groszki były właśnie w kolorze spokojnie dającym określić się jako miętowy. Anka powiedziała, że tapeta wygląda jak dzieło Magdy Gessler. W sensie pozytywnym oczywiście. Sam kolor jakoś pozytywnie na mnie wpływał. Może byłem jakimś kotem w poprzednim wcieleniu, że mięta mnie uspokaja?

DSC_0006

Aura sprawiała, że nie mieliśmy ochoty się nigdzie spieszyć. Bo z tym jedzeniem to tak  różnie u nas bywa. Czasami jest  na szybko, bo dzieci marudzą, bo czasu nie ma, bo ogólnie jakaś taka studencka naleciałość. Staramy się jednak praktykować wspólne posiłki. Przy jednym stole. I tak było dzisiaj. Nie czuliśmy potrzeby ścigania się, nie musieliśmy nigdzie zdążyć. Choć Ignaś zmęczony, Stefcia bez drzemki, to każdy z nas zjadł swój posiłek w tempie umożliwiającym naszym kubkom smakowym delektowanie się każdym  kęsem.

Uwielbiam zupy. W moim menu króluje soczewicowa z dużą ilością wędzonej papryki. I w sumie to tylko Anka wie jak ją zrobić. Oczywiście lista smacznych zup jest długa. Dzisiaj natomiast, w ramach przetarcia nowych szlaków, wybór padł  na zupę Pho z wołowiną. Anka zamówiła makaron z Tempeh`em i warzywami, Stefci wzięliśmy ryż z warzywami i krewetkami, Ignaś przyssał się do piersi, a później dostał chrupki kukurydziane. Na wynos wzięliśmy kilka sajgonek warzywnych i w sumie pisząc tego posta wszystkie są już w stadium zaawansowanego strawienia.

DSC_0011

DSC_0018

DSC_0021

Wszystko nam smakowało, wszystkie porcje były wystarczająco obfite by się najeść (a dla mnie to super ważne).

Nie lubimy stawiać plusów i minusów, bo mamy w pamięci scenę z Friends`ów jak Rachel zrywa z Rossem po tym jak odnajduje listę jej wad i zalet. Przez tą listę schodzili się i rozchodzili do 10 sezonu! No ale miejmy nadzieję, że nikt się nie obrazi jeśli zrobimy krótkie podsumowanie:

PLUSY:

  • ładny, stonowany wystrój z możliwością podejrzenia przypraw, makaronów, sosów schludnie poustawianych na półeczkach;
  • bardzo miła i zaangażowana obsługa (Jak zamawiałem zupę i zaraz po tym ryż z warzywami Pani raczyła mnie poinformować, że jeśli to dla mnie to będzie zdecydowanie za dużo. Miło z jej strony. Bo zupa faktycznie miała być w rozmiarze XL. Koniec końców i tak nie dałem jej rady.)
  • dostaliśmy ciasteczka wróżby na koniec!
  • to czego nie zjedliśmy (w sumie to tylko Stefki ryż, bo zupy nie chciałem do domu) zostało nam zapakowane w pojemnik na wynos;
  • kulturalni klienci – i niech nikt nie mówi, że pewnego rodzaju lokale nie przyciągają tylko kulturalnych ludzi, bo się nie zgodzę. Jedna para udostępniła nam swój stolik i wzięła inny, bo widziała, że jesteśmy z małymi dziećmi i może nam być niewygodnie przy tym który zajęliśmy.

MINUSY:

  • trochę mało atrakcyjna lokalizacja lokalu; jakby to powiedział Zdzichu z łańcuchem na szyi „Moja dzielnia”; no ale dopóki klient jest i interes się kręci to życzymy tylko sukcesów;
  • mało miejsca w środku (raptem 5-6 stolików; w godzinach szczytu może być problem z ugoszczeniem kilku rodzin w tym samym momencie);
  • brak możliwości płatności kartą; (ale dosłownie lokal obok jest Żabka, gdzie jest usługa „Pay Back” przy zakupie kartą)
  • nie byłem w stanie zlokalizować włącznika światła w toalecie. O losie..

Ile bym nie wypisał jeszcze plusów czy minusów, restaurację gorąco polecam. Mięsiarzom, wegetarianom i weganom. Więc jeżeli ktoś zadaje sobie pytanie „Gdzie zjeść w Częstochowie” to niech podjedzie tramwajem na Armii Krajowej 68.

Dziękuję. Bez odbioru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *