20150617_160623

Wyposażenie: wózek

Zaryzykuję stwierdzenie. Większość świeżo upieczonych rodziców w kwestii wyboru wózka dla dziecka popełnia zasadniczy błąd (pomijam tych, którzy robią to świadomie, bo finanse im na to pozwalają). Mianowicie od momentu narodzin dziecka do chwili kiedy potomek wyrasta z jazdy wózkiem, pytanie „Jaki wózek kupić”, zadają sobie średnio dwa razy. Błąd następuje wtedy gdy musisz to pytanie zadać sobie po raz trzeci. Na szczęście uświadomienie tego przyszło nam nieoczekiwanie wcześnie, więc my zadaliśmy sobie to pytanie tylko dwukrotnie. Ale tylko i wyłącznie dlatego, że zdecydowaliśmy się odbyć zagraniczną podróż z rocznym i wtedy jeszcze niechodzącym dzieckiem. Oto pytania i okoliczności ich zadawania:

  1. Pierwsze pytanie zadajemy sobie w okolicach 7, 8 lub 9 miesiąca ciąży. Niektórzy może nawet wcześniej, a są i tacy co robią to dopiero po narodzinach. Tak czy siak ośmielę się zaryzykować po raz drugi i założyć, że pewnie 90% matek zdecydowanych na chustowanie swoich dzieci również posiada wózek. Anka zamotała Stefkę  jak mała skończyła 3 miesiące, a Ignasia wyjątkowo wcześnie – już po 3 tygodniu. Ale nie ulegało wątpliwości, że chusta nam nie zastąpi wózka. Mi osobiście nie zastąpi. Pytanie „Jaki wózek kupić” zadaliśmy sobie mniej więcej w 7 miesiącu ciąży. I nawet nie chodziło tutaj o konkretną markę czy model, bo te pytania pojawiają się później. Mieliśmy sprecyzowane oczekiwania:
    – Chcemy mieć wózek 2w1: najpierw gondola, a później spacerówka. To chyba dość logiczne. Większość podobnie podchodzi do tego tematu.
    – Musi mieć duże, pompowane koła i dobrą amortyzację. Lubimy jeździć wózkiem bo polach, grząskich terenach czy nierównych chodnikach.
    – Musi być w jasnym kolorze, ale nie białym. Biały jest dość uciążliwy w utrzymaniu go czystym, a każdy ciemny sprawia, że w okresie letnim gwarantujemy dziecku saunę w środku.
    – Dobrze aby był ładny. Anka chciała mieć wózek w stylu vintage. Najlepiej takim jakim wożono dzieci dziesiątki lat temu na dworach królewskich.
    Co kupiliśmy? Wózek 3w1, mniej więcej spełniający nasze oczekiwania. Duży bagażnik, duże pompowane koła, gondola wymienialna na spacerówkę + fotelik do samochodu z możliwością montażu na stelażu wózka. Całość zestawu to około 1 200,00zł.

    wózek 3w1

  2. Na drugim pytaniu mogłoby się skończyć, ale Ci, którzy zdecydowali się na zakup wózka bez możliwości wymiany gondoli na części spacerową (czyli rozwiązanie 2w1), muszą zakupić wózek spacerowy. Dzieje się to  mniej więcej w okresie kiedy dziecko zaczyna samodzielnie siedzieć. Załóżmy, że dla niektórych będzie to szósty miesiąc życia dziecka, dla innych ósmy. Podejrzewam, że grono takich rodziców nie jest liczne, ale pewnie sytuacje takie mają miejsce. I nie chcę osądzać czy takie działanie jest złe, bo ocena byłaby mocno niesprawiedliwa . Co jeżeli wynikało to z zaplanowanego i zamierzonego działania? Powodem dla którego rodzice zadają sobie to pytanie może wynikać z tego, że wózek dla niemowlaka dostali lub kupili za grosze na OLX`ie, a teraz muszą sprawić sobie spacerówkę. Kupujemy zatem wózek spacerowy, który będzie nam służył kolejne 2-3 lata. Może być znów używany za symboliczną złotówkę, a może być nieśmigana nówka za tysiaka. Ważne jest jednak to, aby dokonując zakupu zrobić to z głową i nie musieć zadawać sobie pytania numer 3.
  3. I to jest miejsce, w którym nie chcemy się znaleźć. Usprawiedliwieni są natomiast ci, którzy zadają to pytanie, a nie musieli odpowiadać na pytanie numer 2. „Jaka spacerówka w podróż?”. No przecież. Spacerówka z modelu 2w1 lub 3w1 do samolotu? Odpada. Przynajmniej nasz wózek nie nadawał się do zagranicznych wojaży. W sumie to był również mało kompaktowy do zapakowania do bagażnika samochodu, bo zajmował bardzo dużo miejsca. Jak wsadziliśmy wózek to mieliśmy problem z resztą bagaży. Dlatego o ile stara spacerówka sprawdzała się stacjonarnie to potrzebowaliśmy czegoś poręcznego. Pierwsza myśl to parasolka. Najlepiej używana, bo bagaże lubią się  gubić na lotniskach, więc nie będzie szkoda. Przebrnęliśmy trzy razy przez cały internet, przejrzeliśmy pięć razy każdą ofertę i nie potrafiliśmy podjąć decyzji. Pewnie gdybyśmy żyli w PRLu to decyzja była by znacznie prostsza. Musiałbym pojechać do jedynego sklepu w mieście z dziecięcymi akcesoriami, stanąć w kolejce lub komuś zapłacić, żeby się do niej dostać i pozostałoby tylko wyjść z tym co zostanie na półce. A tutaj..bo długość nie taka, bo nieporęczny, bo kółka plastikowe, bo kolor nie taki itp. itd… Ale Anka w końcu natrafiła na Świętego Gralla. Wystarczyło z wyszukiwanej frazy wykasować słowo parasolka. Przecież są inne rozwiązania. Przecież nie jesteśmy pierwsi, którzy chcą podróżować z dzieckiem, a nie chcą parasolki. I tak znaleźliśmy nasze YOYO. Nie skłamię jeśli napiszę, że przekonał nas filmik producenta wózka:

    Bolączką było natomiast znalezienie tego wózka w sprzedaży w Polsce. Ba, i nawet kilka sklepów internetowych miało ich w swojej ofercie na stronie ze statusem „dostępny”. Okazywało się jednak za każdym razem gdy dzwoniłem o potwierdzenie stanu magazynowego, że wózka nie ma i nie wiadomo kiedy będzie. Przestrzegam tutaj aby nie dokonywać zapłaty za towar zanim nie potwierdzi się jego dostępności u sprzedającego. Jest to często stosowana praktyka, bo zanim sprzedawca zwróci nam pieniądze istnieje spore prawdopodobieństwo, ze namówi nas na coś o zbliżonych parametrach i funkcjonalności do towaru, którego szukamy…a ten podobny akurat ma na magazynie. Skończyło się tak, że nasza przyjaciółka Andrea kupiła wózek we Włoszech i nam go przysłała kurierem do Polski. Kosztowało nas to trochę więcej, ale tak to jest gdy się człowiek na coś mocno nakręci. A czasu do wylotu mieliśmy coraz mniej.

Nie będę pisał o zaletach i wadach YOYO ZEN, bo zrobiła to blogerka Paulina w swoim wpisie na blogu domowa.tv, a ja w pełni się z nią zgadzam. Nam wózek  sprawdza się w każdej podróży, jest lekki i poręczny. Na wiosnę wymienimy wkład wózka na niebieski aby był bardziej chłopięcy. Bo Stefka coraz więcej chodzi więc się raczej nie obrazi, a jeśli nawet to w niebieskim może też jeździć. A Ignasia przez zimę raczej w wózku nie będziemy wozić. Przezimujemy go w chuście i tuli.

Podsumowując: Już od samego początku warto przemyśleć kwestię wózka spacerowego i sposobu w jaki chcielibyśmy z niego korzystać. Czy bardziej stacjonarnie, a może więcej w podróżach? Będą tacy, którzy zechcą w wersji „na bogato” posiadać dwie spacerówki. Jedną kupioną specjalnie na podróże. Natomiast jeżeli ktoś sporo podróżuje, a potrzebuje dobrego jakościowo, kompaktowego wózka to zdecydowanie polecamy YOYO ZEN. Sprawdza się zarówno jako wózek stacjonarny. Na pewno warty swojej ceny, o czym świadczy nasze przekonanie, że kupilibyśmy go raz jeszcze – nawet we Włoszech 😉 Choć nie twierdzę, że nie ma więcej modeli spacerówek spełniających zarówno kryteriów wózka stacjonarnego jak i do podróżowania. Na koniec dodam jeszcze, że wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany ani pisany na zamówienie. Płynie z potrzeby podzielenia się doświadczeniami 🙂

DSC_0002DSC_0015

7 thoughts on “Wyposażenie: wózek

  1. U nas to pytanie pojawiło się i po raz czwarty…bo wybór wózka dla lalki to nie mniejszy problem, jest tego na rynku naprawdę dużo i znalezienie….a raczej trafienie w gust córki też zajęło trochę czasu 😉 oczywiście żartuje, wystarczyło, że jest z motywem myszki minnie 😉 a co do wózka dla dziecka, to też zdecydowaliśmy się na model 3w1, Nano z Riko, ale nie kupowalismy juz innej spacerowki, ta w pelni wystarczyla, a teraz posluzy ten zestaw jeszcze jednemu lokatorowi ktory pojawi sie niebawem 🙂

    1. Gratuluję kolejnej pociechy przede wszystkim 🙂 U nas problem z wózkiem 3w1 był taki, że nosidełko do samochodu było mocno wątpliwej jakości i tylko cieszę się, że nie musieliśmy doświadczyć jego poziomu bezpieczeństwa. Sam wózek super, duże pompowane koła mocno ułatwiały życie w jeździe po nierównym terenie. Niefortunnie się jednak składał i zabierał sporo miejsca w samochodzie, dlatego zdecydowaliśmy się na BabyZen Yoyo. A Yoyo..to już zupełnie inna historia. Jeden z najlepszych zakupów dla dzieci i siebie jaki mogliśmy zrobić 🙂

    1. Super! Może kiedyś przy trzecim zdecydujemy się na wasz egzemplarz 🙂 Na razie nasz 3w1 oddaliśmy bratu na poczet jego przyszłych potomków…

  2. O mamo, obym jednak nie musiala zadawac sobie tego pytania o wózek po raz drugi bo zakupilismy wozek wielofunkcyjny, 2w1 model Essence z Expandera, wolałabym żeby jednak posłużył nam przez cały okres korzystania z wózka. Mam nadzieję, że dokonaliśmy dobrego wyboru.

    1. Ja również mam taką nadzieję! My w tym roku zadaliśmy sobie kolejne pytanie… czy chcemy przyczepkę rowerową dla dzieciaków i odpowiedź była twierdząca. Od tygodnia śmigamy codziennie po 15-20km naszym nowym nabytkiem – Queridoo Sportrex 2 🙂

  3. Ja wlasnie zastanawiam sie czy warto taka przyczepke kupowac, u nas dzieciaki rok po roku, na wiosne juz obydwoje beda mogli z nami odbywac rowerowe przejazdzki, w sumie to chyba lepszy pomysl taka przyczepka niz dwa foteliki, cenowo pewnie wyjdzie podobnie, co do wozka to aktualnie kupilismy wozek blizniaczy spacerówkę model Duo comfort z easygo, ma regulacje oparcia takze mlodsze spokojnie moze juz w nim jezdzic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *