Wyzwanie 52 książek (15-20)

  • 15/52 „Parabellum. Prędkość ucieczki„; 16/52 „Parabellum. Horyzont zdarzeń” oraz 17/52 „Parabellum. Głębia osobliwości” Remigiusz Mróz.
    Kolejna, jednak już ukończona, trylogia Mroza, za którą wziąłem się w ramach wyzwania. Nie sądziłem, że tematyka II wojny światowej będzie dla mnie aż tak interesująca. Zawsze wyrzucałem sobie, że jestem ignorantem historycznym. Co jest prawdą, bo poza obowiązkowymi lekcjami z historii w podstawówce i liceum nigdy nie wyszedłem ponad to. Co więcej, większości przyswojonej wtedy wiedzy i tak już nie pamiętam. Wewnętrznie czułem potrzebę poznania motywów, prześledzenia ruchów wojsk, zawartych paktów, kto był agresorem a kto aliantem i jak te role się zmieniały na przestrzeni lat, poznania struktur wojskowych różnych armii, nazwisk i życiorysów postaci wybitnie odznaczających się podczas wojny, poznania losów Polaków i prześledzenia szlaków emigracyjnych. Generalnie chciałem mieć odpowiedzi na wszystkie podstawowe pytania. Jedyne co mnie powstrzymywało to awersja do czytania książek. Seria Parabellum jest dla mnie dobrym początkiem do tego by zgłębić wiedzę w tym temacie. Wiadomo, postacie są fikcyjne, fabuła ma magnetyzować, a zwroty akcji i nieoczekiwane zbiegi okoliczności mają trzymać w napięciu i zaskakiwać. Jednak osadzenie początku akcji we wrześniu 1939 roku, gdzie autor konsultował wydarzenia ze znawcami pod kątem poprawności historycznej, sprawia, że czytelnik sam potrafi się odnaleźć i przeżywać początek wojny na granicy polsko-słowackiej. Nie wiem czy taka sztuka udała by się czytając jakąś książkę dokumentalną lub historyczną. W trylogii nie ma jednego głównego bohatera. Wątki prowadzone są równolegle i wzajemnie się przenikają – tak jak opisy bohaterów. Z książki można wynieść więcej niż namiastkę wiedzy o ruchach wojsk niemieckich i sowieckich, o decyzjach Polaków którzy przez agresją Niemców decydują się na ucieczkę na wschód, a tam zderzających się z drugim agresorem, gdzie niektórym nie pozostaje nic innego jak poddanie się lub ucieczka w stronę Rumunii. Autor pokazuję brutalność oprawców, opisuje działania partyzanckie w Bieszczadach i okolicach Wołynia, transporty więźniów na Syberię oraz losy osadzonych w austriackich obozach pracy oraz sposobach na ich przetrwanie. Czytelnik dostaję podstawową lekcję o kształtowaniu  się Wojska Polskiego na obczyźnie, o nieświadomych zagrożenia ze strony Rzeszy Francuzów i ich wiary w linię Maginota, a przede wszystkim o tym jak zwykły człowiek potrafi się zmienić w obliczu wojny. Trylogia ta dała mi motywację do zgłębienia wiedzy o II wojnie światowej. Dlatego też już mam kolejne pozycje do przeczytania, tym razem dokument o Wołyniu. Szczerze polecam Parabellum.
  • 18/52 „Lśnienie” Stephen King. Klasyka, której nawet ekranizacja z Jackiem Nicholsonem mnie ominęła przez 30 lat mojego życia. How could I? Zacznijmy od tego, że po ukończeniu trylogii Parabellum potrzebowałem sobie zrobić przerwę od polskich autorów i wrócić chociaż na jedną książkę do tematyki horroru/thrillera. Wybór padł na Lśnienie, głównie za sprawą filmu, nie umniejszając oczywiście samemu King`owi. W skrócie książka opowiada losy Jacka Torrance`a – nauczyciela angielskiego zmagającego się z uzależnieniem alkoholowym próbującego się podnieść po utracie pracy w szkole. Jego stary, dobrze usytuowany i wpływowy znajomy, postanawia mu pomóc i załatwia mu pracę dozorcy w hotelu Panorama, gdzie Jack będzie miał zadanie doglądać hotelu podczas martwego dla turystów okresu zimowego. Bohater postanawia zabrać ze sobą swoją żonę oraz kilkuletniego, obdarzonego nadprzyrodzoną umiejętnością czytania w myślach i przewidywania zdarzeń, syna Dannego. Hotel Panorama jednak ma mroczną historię i wykorzystuje obecność chłopca, który otoczony światłością, jest bardzo podatny na jego wpływ. Chłopak zaczyna widzieć wydarzenia sprzed lat, morderstwa oraz duchy, które zamieszkują hotel. Wie, że półroczna izolacja od cywilizacji nie skończy się dla nich dobrze. Hotel zaczyna nabierać mocy i stopniowo przejmuje kontrolę nad umysłem Jacka, który zaczyna tracić zmysły i próbuje spełnić wolę martwych lokatorów. Fabuła jest pełna napięcia i do samego końca nie wiadomo czy ktokolwiek ujdzie z życiem i wróci do normalnego świata. Po skończeniu książki, nie mogłem sobie odmówić jej konfrontacji z filmem. Przyznaję, że film jest dobry jak na swoje czasy, ale nie aż tak jak książka. Próbowałem doszukać się analogii praktycznie wszędzie – w każdej akcji, bohaterze i zakończeni. Było sporo momentów, że czułem się rozczarowany. Dlatego cieszę się, że najpierw przeczytałem książkę, bo moja wyobraźnia sama zbudowała mi hotel Panoramę oraz aktorów i choć film trochę się różnił od moich wyobrażeń, to nie zdołał zepsuć pozytywnego wrażenia jakie mi zostało po przeczytaniu książki.
  • 19/52 „House of cards. Bezwzględną gra o władzę” Michael Dobbs. Przeczytałem, bo książkę poleciła mi Ania. Męczyłem się przez pierwsze 150 stron licząc w duchu, że w końcu coś zaskoczy i książka zrobi się lekka w czytaniu. Tak też się stało. W życiu jestem apolityczny i staram się od polityki stronić tak bardzo jak to tylko możliwe. Oczywiście w dobie internetu i pojawiających się z prędkością światła newsów nie jest to całkowicie możliwe, bo każda portal internetowy katuje nas doniesieniami ze świata polityki. Poza tym chciałem dać szansę książce, na podstawie której powstał ponoć jeden z najlepszych seriali XXI wieku. Akcja rozgrywa się w Londynie, tuż po wyborach parlamentarnych, gdzie partia rządząca wygrywa wybory po raz czwarty z rzędu. Członkowie gabinetu i ludzie z otoczenia oczekują jednak zmian, roszad stanowiskowych i bycia docenionym za lata służby premierowi. Książka ukazuje jak potężny wpływ na politykę mają media, które kształtują wyniki sondażów, a te w konsekwencji potrafią zmanipulować wybitną jednostką jak i tłumem ludzi. Właśnie – książka jest głównie o manipulacji, która w kręgach politycznych jest jedyną słuszną bronią w walce o władzę. Manipulacje poprzez szantaże, kłamstwa, brutalność i morderstwa. Po przeczytaniu tej książki trudno uwierzyć, że jest inaczej. Choć bardzo i długo się wzbraniałem od tej pozycji to myślę, że w niedalekiej przyszłości sięgnę po kolejne tomy House of Cards.
  • 20/52 „Inkwizytor” Patricio Sturlese. Bardzo przyjemna książka, którą czyta się szybko i z wypiekami na twarzy. Akcja rozgrywa się we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Ameryce Południowej pod koniec XVI wieku. Czasy inkwizycji, karania ludzi za herezję, ślepej wiary w kościół i uznania, że katolicyzm to jedyna słuszna wiara, za która należy umierać, a innych na nią nawracać. Kościół pomieszany z polityką i wojskową władzą. Książka opowiada losy generalnego inkwizytora, który jest odpowiedzialny za odnalezienie tajemniczych, szatańskich ksiąg, które mogą zburzyć dotychczas znany porządek kościoła. Sam fakt poszukiwania ksiąg nie jest tutaj tak istotny jak kwestia rozterek wewnętrznych bohatera – Angela DeGrasso, który musi wybierać pomiędzy służbą kościołowi, a podążaniem za głosem serca. Staje też przed wyborem pomiędzy służbą Papieżowi, a loży masońskiej Corpus Carus, które wzajemnie się zwalczają, ale też muszę pokonać wspólnego wroga – czarnoksiężników, którzy czczą szatana i chcą go przywołać do żywych dzięki poszukiwanym przez DeGrasso księgom. DeGrasso w trakcie swojej misji poznaje też swoje prawdziwe pochodzenie, z którym musi się zmierzyć, co nie pozostanie bez wpływu na pozostałe jego decyzje. Książka dla tych, którzy lubią powieści detektywistyczne, symbolikę, pragną poznać stosunek kościoła do wiernych w czasach po wielkiej schiźmie i jak kształtowała się wiara kilka wieków temu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *