DSC_0017

Bieżące wydarzenia 8

Dzieje się. Luty i marzec to miesiące, które dają początek kolejnemu etapowi naszego życia. A my oczywiście co do zasady zmieniamy rzeczy tylko z myślą, że na lepsze 😉

  1. Wypowiedzenie pracy zmaterializowało się i od 1 maja będę wolnym człowiekiem. W przenośni rzecz jasna, bo dnia następnego rzucę się w wir kolejnej korporacyjnej pracy. Zmieniam branżę i profil swojego zatrudnienia. Od 2009 roku pracowałem jako zakupowiec w sektorze energetycznym i pewnie nigdy nie odważyłbym się wyjść poza strefę komfortu, którą zacząłem odczuwać jakiś czas temu, gdyby nie potrzeba zmian i nadania mojemu życiu pewnej dynamiki. 7 lat to nie mało. Wystarczająco dużo by stać się cenionym specjalistą, ale nie wystarczająco długo by żyć w przekonaniu, że to jedyne co potrafię robić w życiu i przez to boję się podjąć ryzyko. Zostałem polecony w amerykańskim banku inwestycyjnym, wziąłem udział w rekrutacji i stało się coś czego się nie spodziewałem – dostałem pracę. Pracę we Wrocławiu, jedynej upragnionej lokalizacji w całej Polsce, w której wraz z Anką chcieliśmy się znaleźć. Los płata nam figle, zaczynam się do tego przyzwyczajać. Dodatkowo kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli nie wychodzi to jest ku temu powód. Rok. Rok temu zacząłem się rozglądać na rynku w poszukiwaniu pracy. Ograniczyłem jednak zakres swoich poszukiwań do bycia zakupowcem, ale na stanowisku menadżerskim. Milion rozmów, sto tysięcy etapów kwalifikacyjnych, dziesięć tysięcy wyjazdów i dupa. Jednak brak doświadczenia w zarządzaniu ludźmi skutecznie niweczyło moje starania, a nie chciałem po raz kolejny udowadniać w innej firmie, że mogę być tylko dobrym specjalistą. Odczuwałem potrzebę, by ktoś wreszcie mi zaufał i powierzył stanowisko kierownicze. Całe moje CV było zbudowane w oparciu o doświadczenie zawodowe, osiągnięcia i kursy, które miały mi pomóc znaleźć pracę w zakupach. Na samym dole, w sekcji ‚zainteresowania’ miałem jednak wpisane, że hobbystycznie zajmuję się tworzeniem strategii inwestycyjnych. Być może ten jeden wpis zdecydował o tym, że już za parę tygodni będę pracował przy transakcjach giełdowych. Co więcej – na stanowisku menadżerskim. Wystarczyła jedna rozmowa kwalifikacyjna podczas której opuściłem swoją strefę komfortu zawodowego. Czy można było sobie wymarzyć lepsze zakończenie tych poszukiwań? Czy sam mistrz suspensu – Alfred Hitchock – napisałby lepszy scenariusz niż zrobił to za mnie los? Wątpię.
  2. Zmiana pracy pociąga za sobą kolejne. W ubiegłym tygodniu odwiedziliśmy Wrocław i spotkaliśmy się z przesympatyczną Panią Olą, dzisiaj dla nas już po prostu Olą. Pokazała nam swoje 4 pokoje rozmieszczone na 85m^2, w których się zauroczyliśmy już na zdjęciach. Żal, który pozostanie po wyprowadzce z naszego przytulnie uwitego przez ostatnie 3 lata gniazda, zrekompensują nam białe ściany apartamentu z widokiem na Park Wschodni. Mieszkanie jest urządzone w naszym stylu i zatrzymamy się tam do czasu, aż będziemy gotowi na kupno swojego. Cieszymy się na taki deal.
  3. Z założenia obecne mieszkanie chcieliśmy wynająć, bo uznaliśmy za nieuzasadnione sprzedawanie go poniżej ‚faktycznej’ wartości, którą sobą prezentuje. Tym bardziej, że nie zależało nam na zabieraniu mebli i sprzętu w nowe miejsce. W końcu wszystko co zrobiliśmy w mieszkaniu było na wymiar, więc nie znalazłoby zastosowania w nowym lokum. W odpowiedzi na ogłoszenie o wynajmie mieszkania, rozdzwoniły się telefony z zapytaniami czy może jednak chcielibyśmy sprzedać mieszkanie. Uznaliśmy z Anką, że jeśli sprzedać to wyłącznie w taki sposób, by nie być w żaden sposób stratnym na transakcji tj. sprzedaż za tyle ile kupiliśmy plus poczynione inwestycje. Z głowy mielibyśmy problemy związane z wynajmowaniem mieszkania. A według kalkulacji dopiero po 2-3 latach nieustannego najmu zaczęlibyśmy wychodzić lepiej niż na sprzedaży mieszkania już teraz. Kto jednak wie co będzie za 2-3 lata? Jak zmieni się rynek nieruchomości w tak małym, pozbawionym studentów, mieście jakim jest B.? Kto wie czy nie trafiłyby się puste miesiące, nie byłoby potrzeby remontu lub zakupu nowego sprzętu? Chcieliśmy mieć jednak pewność, że mieszkanie trafi do kogoś kto je pokocha tak samo jak my. Para, która nas odwiedziła zrobiła właśnie takie wrażenie. Podczas pierwszej wizyty, gościli u nas 1,5h i nikt z nas nawet nie poczuł, że tyle czasu upłynęło. Wczoraj oznajmili, że biorą. Chciałem, żeby to właśnie oni zdecydowali się na transakcję. W kwietniu załatwiamy papierkowa robotę i od maja, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nasze mieszkanie przestanie być nasze. Nie czuję już żalu.
  4. Marzec to czas rekrutacji do przedszkoli na lata 2016/2017. Postanowiliśmy już, że Stefka od września pójdzie do przedszkola, bo potrzebuje dodatkowych zajęć i kontaktu z rówieśnikami. Coraz trudniej jest nam jej wymyślać zajmujące zajęcia. Poza tym, od września chcemy, aby Ania zaczęła pracę w nowym mieście, więc siłą rzeczy trzeba Stefkę oddać do przedszkola. To samo czeka Ignasia, ale jemu musimy znaleźć żłobek. Ze żłobkiem musimy się jednak wstrzymać do kwietnia/maja, bo dopiero wtedy ruszają zapisy. Podczas wizyty we Wrocławiu odwiedziliśmy trzy rodzaje przedszkoli i punkt przedszkolno-żłobkowy. Byliśmy w przedszkolu niepublicznym, którego standard pozostawiał wiele do życzenia, a ceny były z kosmosu. Dziwię się, że ktokolwiek posyła tam swoje dzieci. Odwiedziliśmy również dwa oddziały publicznych przedszkoli prowadzonych w ramach fundacji ‚Familijny Wrocław’, gdzie się bardzo pozytywnie zaskoczyliśmy. Rekrutacja jest niezależna od rekrutacji do publicznych przedszkoli dotowanych przez miasto, więc zwiększa to nasze szanse. Ważne jest też to, że koszty posłania dzieciaków są ułamkiem w porównaniu do niepublicznych placówek, gdzie pewnie program jest może bardziej rozbudowany, ale moim zdaniem publiczne przedszkola nieznacznie ustępują tym niepublicznym. A z tego co widzieliśmy to niektóre publiczne są o niebo lepsze od niepublicznych! Ważne, żeby dziecko było pod dobrą opieką. Papiery złożyliśmy zarówno do publicznego miejskiego (z zaznaczeniem 3 placówek, na których nam zależy) jak i publicznego z fundacji ‚Familijny Wrocław’. Będziemy mega szczęśliwi jak Stefcia dostanie miejsce w jednym z nich. Jeżeli się nie uda to mamy na oku niepubliczny punkt przedszkolno-żłobkowy, który kosztuje tyle co większość niepublicznych, ale za to daje nam możliwość posłania dwójki dzieci w różnym wieku. Ułatwi nam to logistykę naszych codziennych operacji 😉 Czekamy na wyniki, które powinny nadejść z pierwszym tygodniem kwietnia.
  5. Przedszkole już we wrześniu, więc musimy naszego przedszkolaczka jakoś przygotować na to wydarzenie. Już od jakiegoś czasu mówimy Stefci, że za kilka miesięcy zacznie chodzić do jednego z nich we Wrocławiu i podczas gdy rodzice będą w pracy, ona będzie ten czas spędzała na zabawie, nauce, drzemkach, wycieczkach i kto wie co jeszcze. A po pracy tatuś lub mamusia po nią przyjadą i zabiorą do domku. Wczoraj Stefcia pyta „Tatusiu, kiedy będę chodziła do przedszkola we Wrocławiu”? Ona naprawdę nie może się już doczekać. W ramach przygotowań zdecydowaliśmy się kilka dni temu na kolejny, bardzo ważny krok w jej życiu. Odpieluchowanie. Od trzech nocy Stefcia śpi bez pieluszki i jedyne o czym ma pamiętać to, że jak poczuje ochotę na siku to ma powiedzieć „Pobudkaaaa!!! Sikuuu!!”. Pierwsze noce i dzienne drzemki oczywiście skończyły się mokrą piżamą, mokrym prześcieradłem i pierzynką – pomimo podkładów, które stosujemy. Ale dzisiejszej nocy przełom! Stefcia trzy razy się budziła i mówiła nasze umówione hasło. Anka zrywała się w mgnieniu oka i sadzała ją na nocniku. Trzy razy i ani razu nie zmoczyła piżamki! Nie chce mówić o jakimś sukcesie, bo liczymy się z regresami, ale mamy dobrą bazę do dalszego działania. Jestem z niej więcej niż dumny. Mój przedszkolaczek. Nawet nie wiem kiedy ten mały brzdąc stał się tak zaradny, wygadany i opiekuńczy w stosunku do Ignasia.
  6. A co z Ignasiem? Gdy tydzień temu byliśmy w Opolu u rodziny, Ignacy przechodził regres snu w trakcie dnia, a przez to i noce miał bardzo niespokojne – ze zmęczenia. Być może po części miała na to wpływ zmiana otoczenia, ale myślę, że w głównej mierze odpowiedzialnością obarczymy skok rozwojowy naszego malucha. Od jakiegoś czasu zaczęliśmy obserwować, że jego pierwsza drzemka była w kratkę – z biegiem czasu coraz częściej po prostu jej nie było. Igi za chwilę skończy 14 miesięcy. Zdecydowaliśmy się na zmianę taktyki. Po powrocie do domu Ania zaczęła go kłaść na jedną drzemkę w okolicach 11.00 stopniowo zbliżając się do 12.00 by zrównać jego drzemkę ze Stefkową. Od kilku dni Igi ma jedną drzemkę, która jest nie krótsza niż 2 godziny, a w miniony weekend spał aż 3! Zmiana drzemek nie wpłynęła na jego chodzenie spać o 19.00. Tutaj nic się nie zmieniło. Teraz po cichu prosimy, by los był tak łaskawy i dzieciaki budziły się chociaż po 6.00, a nie o 5.30 jak dzisiaj. Liczę, że już za tydzień po zmianie czasu wszystko wróci do normy. W ogóle niesamowite jak ich zegar biologiczny odczuwa zmianę pór roku i szybsze wschody słońca.
  7. Co do skoku rozwojowego Ignasia – to maluszek zaczął coraz szybciej chodzić, tańczyć, wspinać się na wszystko gdzie tylko ma taką możliwość. Potrafi już usiąść, wyjąć sobie z pudełka kolejkę i zacząć łączyć ze sobą tory kolejowe. Nawet książeczki zaczęły go interesować. Pomimo, że jego zasób słów na razie ogranicza się do „mama”, „baba” i masę nieokreślonych dźwięków to na każde pytanie odpowiada kręcąc lub kiwając głową. Dla mnie póki co wystarczająca komunikacja.
  8. Zmieniliśmy wkład do naszego Babyzen Yoyo na niebieski!

A już niedługo wpis o pierwszych zauroczeniach i przyjaźniach Stefci 😉

3 thoughts on “Bieżące wydarzenia 8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *